Wakacje z łowieniem i zbieraniem: goście hoteli sami zdobywają kolację
Kategorie:

Wakacje z łowieniem i zbieraniem: goście hoteli sami zdobywają kolację

Avatar
Opublikowane przez

kalkulator ubezpieczen oc ac

W najbardziej wymagających hotelach na świecie obsługa „na każde skinienie” ustępuje miejsca zajęciom z dawnych umiejętności: goście łowią ryby, zbierają grzyby, a czasem polują, by własnoręcznie zdobyć składniki kolacji. Branża turystyczna opisuje to jako kolejny etap trendu „od pola do stołu”.

Od farmy na talerz do dzikiej kuchni

Podróżnicy, którzy interesują się jedzeniem, nie chcą już tylko zjeść wyjątkowej kolacji. Chcą mieć udział w tym, skąd ona pochodzi. Mieszkańcy miast, na co dzień zamawiający jedzenie przez aplikacje, szukają na urlopie umiejętności, które utracili.

Leopoldo Elefante, szef kuchni hotelu Casa Angelina na wybrzeżu Amalfi, który w zeszłym roku wprowadził „rytuał totani” (połów kałamarnic z drewnianej łodzi, a potem ich przyrządzenie), mówi o zmianie nastawienia gości:

„Nie chcą po prostu skosztować lokalnego dania, chcą zrozumieć, skąd pochodzą składniki”.

Co oferują hotele i przewodnicy

  • Włochy: nocne łowienie przy lampie i zbieranie pomidorów obok połowu totani.
  • Nowy Meksyk: rezerwat Vermejo należący do Teda Turnera, o powierzchni 558 tys. akrów, oferuje obok safari z bizonami i spa także polowania i wędkarstwo. Kucharz uczy filetowania i przyrządzania zdobyczy, a specjalista od ochrony przyrody tłumaczy rolę łowiectwa w zachowaniu bioróżnorodności.
  • Kanada: w ośrodku Wahous Wilderness Lodge, prowadzonym przez społeczność Ahousaht First Nation w Kolumbii Brytyjskiej, goście łowią ryby w duchu kuchni „tide-to-table”.
  • Nowy Jork: w Lin Beach House na North Fork na Long Island goście pomagają przy połowie, zbierają zioła i robią przetwory. Wstają jednak nie o 4 rano, jak rybak, ale około 10.

Rośnie też liczba niezależnych przewodników. Nick Weston prowadzi od 2011 roku kursy rzeźnickie i uczty przy ogniu w hrabstwie Sussex. Według niego jedyną rzeczą, która naprawdę peszy początkujących, jest odcięcie królikowi głowy maczetą.

Dlaczego ludzie za to płacą

Antropolożka Clare Sammells z Bucknell University tłumaczy, że podróż daje poczucie wolności od codziennych zasad. Skoro można robić rzeczy, których normalnie by się nie robiło, łatwiej wyobrazić sobie siebie w nowej roli, nawet takiej, która oprawia świnię. Z kolei Sam Shepherd, biolog z uczelni w szkockich Highlands, zwraca uwagę, że powolne zanurzenie w lokalnym systemie żywieniowym buduje poczucie miejsca i troskę o środowisko. Jest też przeciwieństwem krótkich, wyreżyserowanych wizyt, w których lokalna kuchnia bywa tylko dodatkiem.

Co to oznacza dla polskiego podróżnika

Podobne propozycje rozwijają się także w Europie, więc Polacy mogą trafić na nie podczas urlopu we Włoszech czy Szkocji. Przed rezerwacją warto jednak sprawdzić kwestie ubezpieczeniowe. Połów z łodzi, nurkowanie czy polowanie wiążą się z większym ryzykiem niż plażowanie.

  • Zakres ubezpieczenia turystycznego: wiele polis wyłącza lub ogranicza sporty wysokiego ryzyka, a polowanie, spearfishing i nurkowanie często wymagają dodatkowego rozszerzenia. Sprawdź to w ogólnych warunkach ubezpieczenia (OWU).
  • Koszty leczenia za granicą: dotyczy to zwłaszcza wyjazdów poza UE, np. do USA czy Kanady, gdzie leczenie bywa bardzo drogie. Wystarczająca suma ubezpieczenia ma tam duże znaczenie.
  • Odpowiedzialność cywilna i NNW: przy zajęciach z narzędziami czy bronią sprawdź, czy polisa obejmuje szkody wyrządzone innym osobom i czy chroni także Ciebie po nieszczęśliwym wypadku.
  • Organizator: zapytaj ośrodek, czy ma własne ubezpieczenie, i czy wymaga uprawnień, np. pozwolenia na połów.

Zbieranie grzybów i dzikich roślin to też kwestia zdrowia: bez doświadczonego przewodnika łatwo o pomyłkę, a zatrucie za granicą oznacza koszty, które ubezpieczenie pokryje tylko przy odpowiednich warunkach polisy.

Źródło: Condé Nast Traveler – „Why You Might Find Yourself Fishing, Foraging—Or Even Hunting—On Your Next Vacation”